Wesele z przymrużeniem oka

Published by

on


Pewnego jesiennego dnia na południu Polski w 1900 roku odbyło się wesele. Ślub było o tyle nietypowy, że pan młody był artystą, a panna młoda chłopką. Jak możemy się domyślać, na sali weselnej spotkali się goście pana młodego, czyli artyści, z gośćmi ze strony panny młodej, czyli z chłopami. Trwające 3 dni wesele przeszłoby pewnie bez echa, gdyby nie to, że został na nie zaproszony Stanisław Wyspiański, który po imprezie postanowił napisać sztukę teatralną. Zatytułował ją zresztą Wesele.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby pan Stasiek stworzył jakąś komedię i gdyby postaci mówiły normalnie, czyli prozą. Ale nie jest to komedia, a bohaterowie dramatu mówią wierszem. Mało tego, pełno w tej sztuce zjaw, duchów. Bo Wesele to dramat symboliczny. Wyspiański chciał ten sposób pokazać, w jakiej sytuacji znajduje się Polska na przełomie wieków i z czym mają problemy Polacy. Autor skupia się na niemożności porozumienia się tych dwóch warstw społecznych: inteligencji i chłopów. Chłopi koncentrują się na obronie wartości narodowych, a inteligencja na rozważaniach o bezsensie życia. To oczywiście duże uproszczenie, ale przynajmniej trochę nam wyjaśnia, dlaczego sto lat później wciąż czytamy ten młodopolski dramat. Bo, niestety, pewne sprawy wciąż są aktualne.

Dodaj komentarz